paranoja z polandu ale nie tylko. na pamiątkę i przestrogę...
Kategorie: Wszystkie | aj em | harm reduction | inna bajka | kretyni | plebania
RSS
wtorek, 01 listopada 2011

  dzień dobry wieczór. *

  w tym smutnym jak pizda państwie [choć pod kątem przemian politycznych bardzo wesołym] narzekać na brak kuriozalnych tematów, polityków-imbecyli czy oświeconych duchownych znudzonych kościelną sztampą to faux pas. to jakby powiesić krzyż - symbol męki pańskiej w świeckim parlamencie albo wybrać się dzisiaj na cmentarz samochodem...

 "Coraz trudniej dostać się na główne cmentarze w największych polskich miastach - zakorkowany jest m.in. dojazd do Cmentarza Północnego w Warszawie, do cmentarzy w Gdańsku, Białymstoku, Krakowie i na Śląsku. W ciągu dnia doszło do kilkunastu wypadków."     [tvn24.pl]

  a skoro jesteśmy przy temacie: widziano nawet takich którzy jadąc autem wkurwiali się na nadmiar aut, na korki i wypadki, lżyli chamskich kierowców i bluzgali na cały świat włącznie z tym refleksyjnym jakby nie było dniem. niestety, nie przychodzi im do struganych z buraka łbów, że poprzez swe kołtuństwo, wygodnictwo i brak wyobraźni nie tylko sami są przyczyną cmentarzowych utrudnień i nieszczęść w ruchu drogowym ale też w znacznym stopniu utrudniają świętowanie mądrzejszym pieszym. rozumiemy, że z rodziną trzeba się napić a potem zdążyć do nieżyjących bliskich [zapewne w razie gdybyśmy postanowili z nimi zostać]. rozumiemy też, że każdy czas i miejsce są dobre na szpanowanie furą, zwłaszcza tam gdzie tłumy obowiązkowe. nie możemy jednak ni chuja zrozumieć jednej sprawy: po co komu dzień wszystkich świętych? tym w ziemi raczej wisi jaka lampka płonie a żywi mogą pamiętać o tych w ziemi przez cały rok przecież...

  w obliczu tych rozważań postanowiliśmy odczekać kilka dni [tygodni mówicie?] i opublikować tekst właśnie w ten dzień z zapytaniem konkursowym: jaki cel ma ten dzień? odpowiedź na to pytanie zostawiamy do samodzielnej dedukcji czytelnikom. nagrodą jest świadomość, że jesteś kumaty na tyle by czytać nas ze zrozumieniem plus nagroda niespodzianka. tyle.

========================================================

 "15-latek, ministrant, z Komarowa pod Zamościem ukradł księdzu 2 tysiące złotych i kupił sobie samochód. Co ciekawe przez kilkanaście dni ksiądz nie zauważył i nie zgłosił braku pieniędzy"    [gazeta.pl]

 wydymał plebana, zanim ten wydymał jego. szczeniak myślący, więc na ministranta i tak się nie nadawał...

 koścół


Tagi: plebania
13:24, loader
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 sierpnia 2011

''Władze Ukrainy wypowiadają wojnę właścicielom restauracji, którzy trzymają w swych lokalach niedźwiedzie i pozwalają gościom poić je wódką. Minister ochrony środowiska Mykoła Złoczewski zapowiedział, że zwierzęta te będą odbierane właścicielom. Dla umęczonych misiów powstaje specjalny rezerwat...'' 

a pomyślał ktoś o detoxie dla misiów? rezerwat czy nie delirium to delirium...

======================================================

 prawdziwa przyczyna globalnego ocieplenia

bears

''W zderzeniu dwóch samochodów na gierkówce zginęły cztery osoby. Przeżył jeden z kierowców, który nie dość, że nie miał prawa jazdy, to był pijany. We wtorek częstochowski sąd uznał, że nie jest winny wypadku...''   [gazeta.pl]

bo to prawda [sędzia jest po jasnogórskiej stronie mocy]. pamiętam jak ksiądz na religii uczył, że wszystko w rękach boga, a gdy ktoś zszedł z tego świata mówił: bóg tak chciał. mamy więc prawdziwego winnego...

 

tako rzecze niedobra droga, idźcie ofiara spełniona. dobranoc.

środa, 16 marca 2011

panda mus nam było przełamać passę złą jak niedobra droga, a to za sprawą priorytetyju pewnego i niesłychanego zarazem. oto jest słowo pańskie, co do którego nikt nie pamięta [prawdopodobnie nawet najstarsi czytacze niedobrej drogi] co by kiedyś padło było w naszej parafii. więc dziś pada niczym nokia na mrozie: przepraszamy...  przepraszamy, kurwa! jednak żeby do końca wszystko było jasne jak piwo, nadmieniamy dodatkowo: przeprosiny wymierzone są w wąską jak majewski i wybraną grupę ludzkości poczytalnej czytelniczo, że można by powiedzieć mniejszości czytelnej. znaczy to mianowicie, że w odniesieniu to do tych, co do których sprawa poniższa się tyczy obecnie, a którzym przykro zapewne gdyż doszukali się przyczyn na własną rękę. też tych, którym teraz gorzej na ciele i duszy oraz tych którzy skierowali sprawę na wokandę do postępowania sądowego celem dochodzenia swoich praw i odzyskania strat poniesionych. no ale ecce ad rem: wszystko to poprzez zaistniały naturalnie bajzel pod tytułem banners, buttons & friends. pod wpływem działalności sił: nieczystej i śmierdzącej, zmuszeni byliśmy do chwilowego wyniesienia wszelakich odnośników, permalinków, spermalinków i blaszek widocznych dotąd gołym okiem po lewej, a ostatnio po prawej stronie. i to nie jest aluzja ni pokrętna analogia - nie zmieniliśmy zamiłowań, sympatii i preferencji seksualnych. wszystkim więc którym przykro jest mówimy raz jeszcze: nie dygać, przeczekać i zwyciężyć... yeah!

łysy

========================================

korzystając z okazji skorzystania z toalety: jakkolwiek zmuszany kiedykolwiek do napisania czegokolwiek [byle bym cokolwiek tu napisał o czymkolwiek], postanowiłem mimo napisania czegoś głupiego wykorzystać sytuację i zamieścić tutaj informacyjnie oraz nieoficjalnie kilka oficjalnych informacji. w dodatku [lub jak powiedzieć wypada dziś: in add-on] w najbliższym czasie - to już przesądzone jak los fok uchatek - rozwiniemy się literacko [tak kurwa, damy radę niczym małysz, i to bez halnego - nie śmiać się] a informacje zawarte w pojedynczym kazaniu na naszej dobrej niedobrej drodze będą tyczyły się tylko jednego, jedynego i wybranego zagadnienia, niekoniecznie naukowej natury. akuratny temat będzie zawsze na temat, wybierany w drodze losowania i zależny od humoru redaktora naczelnego jak ssaki, czyli tego prowadzącego program rozrywkowy. tyle jeśli idzie o aktualności. meeeee...

------ świeże jajka z zamrażarki -----------------

[...] "Faktem jest, że w obłokach międzygwiazdowych odkryto już ponad 120 związków organicznych - oprócz najprostszych, kilkuatomowych, jak dwutlenek węgla czy metan, także nieco bardziej złożone, m.in. alkohol etylowy [w kosmosie krążą niezmierzone obłoki alkoholu]"

do tej pory myślelim, że wszyscy którzy polecieli w kosmos czynili to z ciekawości, dla poznania nieznanego czy rozwoju nauki. niekiedy niektórzy także dla zaistnienia w gazetach, telewizorach i wikipedii oraz dla forsy i dowartościowania. wszystko zrozumiałe. dziś już jednak znamy prawdziwą przyczynę: nieskończone i nomen omen nieziemskie libacje...

---------------------------------------------------------------------

sen

środa, 08 grudnia 2010

tym wszystkim na złość którzy cieszyli żeśmy skończyli.

...ni chuja!    a ponadto:

zima

niedziela, 29 sierpnia 2010

tym wszystkim którzy położyli laskę bo myśleli że to już the end.

 

tak

a już niebawem koniec wakacyjnej przerwy. do usłyszenia.

niedziela, 13 czerwca 2010

intro: dzisiej lekko abstrakcyjnie obsramy świętości, za nic mając przedwyborczy okres. więc ci, którym upalne dnie osłabiają umysł, proszeni są o zajęcie się czymś innym celem uniknięcia nieporozumień plemiennych. bystrzejsi zaś z czytających [i ci, co przecierają czasem szybę monitora] ani chybi zorientowali się zapewne, iż dzisiaj będzie lekko wulgarnie, średnio po chamsku i zajebiście nieprzyjemnie. poza tym wszystko prawie gratis. prawie, ponieważ nie zwracamy kosztów internetu za cenny czas połączenia na cenną lekturę [gdyż wasz dostawca sieci prawdopodobnie oszukuje na cennych bitach]. jest zatem okazja, na kolejne, darmowe, i - co najfajniejsze - asekuranckie bluzganie, a wszystko to pod ciekawymi adresy i na koszt redakcji naszej [jedynym warunkiem czytanie na głos jest i abonament stały]. to była dzisiaj pierwsza dobra wiadomość na niedobrej drodze. i zarazem ostatnia.

ekologia

rozwinięcie czyli osobowości szkice osobliwe ludzkim kałem wykonane: na trudne początki łatwe zagadki: jak odróżnić łabędzia od łabędzicy? wystarczy rzucić im chleb i obserwować. łabędź będzie go jadł, natomiast łabędzica będzie jadła. proste, nie? a czy wiesz jak odróżnić braci kaczyńskich? nie? to odpowiadamy: jarek żyje.

pan jarek, poważniej jarosław, czyli 'ten, który się jara sławą' i 'ten, który sławę jara'. inaczej, mówiąc współczesnym językiem, pan jarek to 'ten który spala sławę' i 'ten, który sławą się upala'. obie, choć całkiem różne etymologie, czynią wyraźną presupozycję z której jaśniutko wynika, iż krótki wyraz przed nazwiskiem zdeterminował życie pana bliźniaka na nomen omen amen. sława to jego drugie i trzecie imiona. analogicznie do imion tych, ich nosiciel wykazuje brak życiowej spójności, autokratyzm w sprawowaniu władzy i samouwielbienie wzmacniane jej poczuciem. doprowadzi to w efekcie do upadku jednostki, jednak wcześniej gromko odbije się na  bogu ducha winnym społeczeństwie [a przynajmniej na jego uczciwszej części]. ponadto, doszliśmy też już, dlaczego jarosław nie chce legalizować palenia trawki. tu logiczny wyjątek: skoro 'jara sławę' to po co mu marihuana...

pan komorowski nadzwyczajny bronisław. imię jego, o wielce pejoratywnym znaczeniu i trudne w identyfikacji jest co najmniej enigmatyczne. trudno bowiem wyczuć w nim konkretne przesłanie. bo czy to ten, który 'broni swej sławy', 'sławi swą broń' czy też 'obrońcą jest sławnym'? u pana bronisława występuje podobna co u jarosławia analogia z pochodzeniem znaczenia imienia jego. jakkolwiek to tłumaczyć jedno jest pewne: ten pan też ma parcie na szkło, w podobie do poprzenika. i nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co on tak naprawdę kombinuje, o czym myśli i jak nieświeżą sprzedaje kiełbasę. mimo nienagannej aparycji w telewizorze i postawy pełniącego obowiązki...

...i ostatnią, nie mniej istotną istotą jest w istocie pan jacek kurski alias salonowy troglodyta. to obecnie najlepszy przykład rewersji w ewolucji człowieka do poziomu śliskiego płaza, który  dla lepszych muszek przeniknął do innego środowiska. imię tego pana jest proste jak budowa jego mózgu, a jedyną tu analogią jest stosunek liczby liter imienia do liczby w ilorazie inteligencji. [choć złośliwi twierdzą, że ten pan zamiast ilorazu ma iloczyn]. nie chce nam się nawet doszukiwać głębszego sensu w tym wszystkim. zakładamy z góry, iż to mission imposible. poza tym ilustracja najlepiej odda o co nam chodzi.

kurski

ssaj, tfu ciąg dalszy nastąpi niebawem, no.

czwartek, 29 kwietnia 2010

start

przerwa miała być dłuższa ale, jak to mówią u nas - dupa zbita. jak zwykle winien kościół i oszołomione społeczeństwo poprzyklejane do kineskopów całymi dniami i często nocyma. oto wyjaśniamy wam dlaczemu. w krakowie, poza naszą siedzibą znajduje się zamek królewski na wawelu, gdyby ktoś łaskaw był nie wiedzieć. i tam, w piwnicy tego zamku znajdują się groby. mogiły z nie byle jakim truchłem, bo z samymi królewskimi resztkami, tudzież prochem inszych znakomitości zasłużonych dla kraju naszego biednego i historii jego. i tam, w tej piwnicy, obok trumien z królewskim wspomnieniem - na osobisty rozkaz osobistego sekretarza dostawiono kolejne dwie. tym razem jednak, przyjemności z leżenia na, a raczej pod wawelem, zaznała pierwsza para czwartej najjaśniejszej. pan stawiacz i konsekrator monumentalnych krzyży na własną pamiątkę, uznał był, iż bogobojny lech zwolennik martyrologi, po śmierci najlepiej będzie czuł się w mieście, które nie chciało  honorować  go obywatelstwem za życia. w biznesowym szale zapomnieć raczył, że tragiczny czyjś koniec nie czyni go narodowym bohaterem tylko przez wypadek w pracy [a kto mieszem wojuje od cepa nie ginie]. precyzując: ważniejsza była promocja interesów niż odczucia mieszkańców miasta. przy okazji papieski edytor usmażył dwa dania na jednym piekielnym ogniu. poza promocją swojej firmy i umocnieniu jej pozycji na królewskich salonach [oraz podziemiach] rozpoczął progresywno-agresywną kampanię wyborczą na rzecz zaprzyjaźnioej grupy. grupa zaś poszła za ciosem i teraz nie tylko wystawiła jarosława jako kandydata na prezydenta, ale też kontynuuje bałwochwalczą misję nazewnictwa wszystkiego co nazywalne, nazwiskiem nieżywego prezydenta polandu.

w obliczu powyżej opisanej histerii i na znak protestu zawieszamy minutę ciszy. z rozkoszą będziemy obserwować polityczną mortadelę udającą szynkę i z jeszcze większą rozkoszą opisywać ten upaprany juchą chlew. bo oko za oko może nie, jednak ząb za nerkę jak najbardziej. przecież nie możemy być świętsi od kościoła...

meeeeeeee!!!

=======================

polska

=========================

sobota, 10 kwietnia 2010

w obliczu tragicznych wydarzeń uznaliśmy, że wypada zachować powagę oraz nie wypada śmiać się z ludzi w takiej sytuacji. w związku z powyższym niedobra droga zawiesza działalność do odwołania...

========================

kaczyński

piątek, 09 kwietnia 2010
dziś z braku czasu, chęci do pracy i ogólnej frustracji wstępu nie będzie. od kopa przejdziemy do spraw, bieżących jak woda w kuchennym kranie. woda nie święcona, niestety...
============================
"...Polacy odwrócili się od Lotto. Coraz mniej zakładów w Totalizatorze Sportowym..." [pulsbiznesu.pl]
czyżby polacy mentalnie dojrzewać zaczęli? wszak dziś każde dziecko wie, że totolotek to podatek od głupoty...
============================
"...Słowo prawdy, może pociągnąć za sobą dwa wielkie narody. Donald Tusk w Katyniu..." [gazeta.pl]
troszkie sie pan donald wazelina rozpędził w przypływie patetycznych uniesień. wielka jest tylko rosja i tylko kiedy widzimy ją na mapie fizycznej eurazji.
poniżej - prawdziwe słowo prawdy:
wc
============================
"...Brat papieża przeprasza. 86-letni dziś ksiądz Georg Ratzinger przyznał, że w kierowanym przez niego chłopięcym chórze kościelnym stosował kary cielesne, ale podkreślił, że nic nie wiedział by nieletni śpiewacy byli wykorzystywani seksualnie przez innych duchownych..." [gazeta.pl]
szczerość za szczerość: my też przepraszamy, że w dzieciństwie chodziliśmy na religię a czasem do kościoła, stosując się do jego nauki. ale podkreślamy, że nic wtedy nie wiedzieliśmy o duchowych manipulacjach duchownych, a tymbardziej o ich lubieżnych czynach i upadłej moralności...
============================
"...Polskich lekarzy brakuje. Polskich żołnierzy w Afganistanie będą leczyć Ukraińcy..." [gazeta.pl]
jest zatem nadzieja na zakończenie misji pokojowych na wschodzie. w dodatku nie tylko polacy mogą się otrząsnąć. sława ukraińskiej medycyny obiegła już cały świat...
============================
"...Premier Rosji nie przeprosił za zbrodnie Katynia..." [gazeta.pl]
gdyby przeprosił już nie byłby taki haryzmatyczny. gdy stalin kasował polskich oficerów putina jeszcze nie było na świecie - to tak jakby bezbożna niedobra droga przepraszała za świętą inkwizycję.

mocz

============================
sprawy organizacyjne:
pewien tajemniczy gość, ale o wielomówiącym nicku gay.pl, ósmego marca bieżącego roku napisał był komentarz: 'fajny, pedalski blog. pozdrowienia z sopotu misiu!'
tyle. bardzo się w redakcji wzruszylim, że geje wciąż czytają naszą wirtualną gazetę. mało tego, czytają ją ze zrozumieniem. jednak umiejętność taką nie wszyscy posiedli, a my o tym krótko napiszemy. dostaliśmy bowiem niedawno list. list z pogróżkami, gdzie zarzucono nam  między innemi homofobię.  jako redakcja daliśmy swe namiary i zaproponowaliśmy ustawkę w  lokalnym lesie. chcieliśmy pokazać im, że nie lękamy się szantażu, a potem pogadać jak ludzie z ludźmi. przy tym wytłumaczyć, że homofobia to nie to samo co homo sapiens, i że nawet pisze się osobno. niestety, do spotkania na szczycie pod lasem nie doszło, oddali mecz walkowerem. pokój z nimi. tymbardziej, że im na naukę być może już późno jest. do widzenia.
czwartek, 18 lutego 2010

krzyż dzień dobry. albo dobry wieczór w zależności od położenia waszego fotela na globusie, jednak bez zależności kto, z kim i jak. tak, wiem mam przejebane. i wiem to bez jasnowidza, psioników i głosów obcej krytyki z zewnątrz. tak, wiem także, że wedle obiecanek rozpocząć mam dalszy cyklu ciąg, tytułowanego przyjaźnie niedobra droga. zatem co by nie być nieubranosłownym - kontynuuję ten żenujący miesięcznik. a żeby z wprawy nie wybyć rozpocznę od ponurej farsy czyli jakże popularnych informacji parafialnych. zapraszam w imieniu episkopatu:

"...ksiądz Stefan Maliczewski, proboszcz parafii w Dretyniu, wypomniał mieszkańcom na mszy świętej, że na tacy lądowały banknoty o niskich nominałach, nadające się jedynie do podtarcia..." [glospomorza.pl]

pan ksiądz, a prywatnie ekspert od alternatywnych rozwiązań obrotem środkami płatniczymi, wyraźnie dał do zrozumienia swej trzódce, że na papier toaletowy jeszcze go stać. i to nie byle jaki papier skoro do porównania użył banknotów o najmniejszych nominałach czyli niedużych wymiarach. proponujemy zatem fanom księdza ekonoma: wrzucajcie na tacę bardziej przydatne rzeczy i niezbędne do codziennego użytku [prezerwatywy, palmtopy, komórki  et cetera]  a których przedsiębiorczy duchowny zapomina zakupić przez codzienny zgiełk, modlitwę i natłok obowiązków...

"...Piątkowa Dyspenza - 300 zł. Toruńscy księża za pieniądze zwalniają wiernych z postów, obowiązujących katolików. Każą też sobie płacić za śluby, których... nie udzielą..." [gazeta.pl]

toruń to stolica duchowej ekonomi więc nie przypadkiem to właśnie tam rozpoczęła się, z naciskiem na zyski innowacja ustaleń soborowych, mojrzeszowych a nawet biblijnych. guru katolickiej finansjery - pan tadeusz byłby dumny ze swoich nomen omen ziomków. ale ad rem. zgodnie z kanonem biznesowej zasady czyli zdrowo pojętej zdrowej konkurencji informujemy: my - redakcja niedobrej drogi sprzedajemy dyspenzy o połowę taniej! w dodatku na wszystkie dni tygodnia, miesiąca i roku. ślubów udzielamy za darmo jednak nie są one honorowane w instytucjach katolickich. ceny podlegają negocjacjom a usługi ważne są przez sto lat od dnia podpisania umowy.  no, zapraszamy.

"...Mam talent - mogę zostać świętym! Nie bądź niewolnikiem - przeżyj przygodę życia! - To nie tytuły telewizyjnych show. Zakony, skarżące się na brak powołań, przystąpiły do kontrofensywy i łowią kandydatów hasłami reklamowymi..."

po co tyle kaszlu i zachodu zbędnego? w dodatku niepotrzebnego i nie do końca mówiącego prawdę. przecież każdy dzieciak wie, że księża biedy nie klepią. w trosce o przyszłość omawianej instytucji podpowiadamy: wydajcie broszurę o żywotach największych, żyjących autorytetów kościoła. rydzyku, jankowskim, pieronku i innych, znakomitych ojcach i braciach. wystarczy będzie tylko spojrzeć na zdjęcia ich samochodów, domów i życiowych standardów by przekonać się, że służba bogu to bardzo intratne zajęcie...

jezus

w świetle prawa:

"...Ryszard Kilanowski został ukarany przez policję mandatem w wysokości 500 zł za to, że przeklinał w miejscu publicznym. czyli na pustej, polnej drodze w dodatku w nocy [...] Chłopak mandat przyjął..." [glosswiecia.pl]

cool chłopaki. nie dość że tylko pół tysiąca kary za taką zbrodnie w zaludnionym miejscu to jeszcze dali młodemu szansę na naukę kultury. wszak mogli go przecież za to zastrzelić...

"...Katowicka policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie chorej na stwardnienie rozsiane kobiety, bo podczas ataku choroby zakłóciła ciszę nocną..." [gazeta.pl]

zamiast komentarza: lata dziewięćdziesiąte. wracając z jarocina czekaliśmy całą grupą w poczekalni dworca w katowicach. nagle zjawił się patrol policji i zapytał o bilety. powiedzieliśmy że nie mamy bo jeszcze nie wiemy którym pociągiem pojedziemy. ci słysząc że nie mamy biletów zaproponowali grzecznie dwa wyjścia. płacimy mandaty za brak ważnych biletów albo każdy otrzyma po pięć pał, bez względu na płeć. negocjacje skończyły się na sześciu pałach bez bicia lasek. wszyscy mieliśmy fajną zabawę a my, dzięki chłopakom z katowickiej policji dodatkowo zajebiste wspomnienia...

...tak w ogóle:

"...Ponad 20 procent ludzi na świecie woli spędzić walentynki z psem lub kotem, zamiast ze swoim partenerem..." [gazeta.pl]

nic dziwnego przecież i nie chodzi tu o coraz popularniejszą sodomię. kosmaci przyjaciele nie czekają na kwiaty, kartki i liściki. i nie gadają bez sensu podczas posiłków...

anons2

czwartek, 10 grudnia 2009

kupa

muu! witam ponownie wszystkich, a szczególnie tych najbardziej zawziętych którzy nie szczędząc mi kurew i chujów przyczynili się w stopniu znacznym do likwidacji zespołu amotywacyjnego w odniesieniu do literackich uniesień.

zatem: ostatnia część żywota mego upłynęła pożytecznie nie licząc zaniechania kontynuacji niniejszego ścierwopisa i jednej przypadkowej wizyty w kościele. otóż stałe spalanie kalorii poprzez silne emocje generowane wiadomościami z domowego telewizora i globalnej sieci zamieniłem na rzecz spalania kalorii poprzez pracę fizyczną generującą garba i szlachetność ale też większy ciężar portfela oraz wątpliwą satysfakcję w życiu. w życiu jednak, nawet osoby wierzące i niezrównoważone duchem potrzebują czasem coś zeznać i wypierdolić na zewnątrz narastający wewnątrz stres, niezrozumienie, urazy do bliźnich oraz frustracje zbierane dłuższy czas. w pracy, w kościele, w biedronce, na forach gazet i innych, przesiąkniętych nienawistnym odorem i potencjalnie groźnych dla psychiki ludzkiej miejscach. miejscach gdzie propaganda rozwija się tak samo dobrze jak w czasie wojny światowej drugiej. umne społeczeństwo choć tragiczne jak jego ojczyzna. każdy chce rządzić każdym i wszyscy mają coś ważnego do powiedzenia innym, mniej ważnym i zagubionym. każdy wie lepiej od innych. wszyscy pragną pomóc jednak każdy zajęty jest pomaganiem sobie w kreowaniu swojej wielkiej indywidualności na scenie intelektualnej narodu. narodu biednego nie tylko ze względu na straszną i traumatyczną przeszłość. biednego także duchem, tolerancją, wiarą, miłością i wyobraźnią. nikt w tym wszystkim jeszcze nie połapał się, że kontynuując tradycję naszych dziadów sami stajemy się dziadami. a najgorsze jest w tym wszystkim to, że w i tak już dostatecznie ciemnym i głupim narodzie propaguje się jeszcze więcej ciemnoty i zabobonu, i czyni się to pod znakiem - symbolem męki wielu ludzi w tym legendarnego jezusa.

i dlatego właśnie, z empatycznych pobudek aby szczerze znów móc pomóc innym [choć to nie jest powód główny i wcale nie muszę się tłumaczyć] postanowione zostało odgórnie kontynuowanie posłannictwa oraz ważnej misji literackiej, pod wszystko mówiącym tytułem niedobra droga. może słowo misja nie jest tu najlepszym terminem określającym naszą działalność, dobrą i tanią paradoksalnie do nazwy projektu. tak  bowiem duchowni wszelkiej maści nazywają swoje interesy w ciepłych krajach [i reszcie  dziekiego świata] a które w większości sieją strach, grozę i śmierć jak nie przymierzając w ugandzie. mi ciśnie się na siłę skojarzenie z inną, nie mniej doniosłą działalnością czarnych - świętą inkwizycją.

jezus

tyle o misjach, świętych lub nie. kończąc kontynuowanie powyższego pisania i zaczynając kontynowanie poniższego  brukowca* sieciowego [naturalnie od następnego wydania], przypominam iż obowiązują tutaj: pełnoletność, dojrzałość emocjonalna oraz solidna opieka psychiatryczna.  do usłyszenia.

-----------------------------------------

* wspólcześni brukarze wkurwiają się na brukową metaforę.  ale znając obecne wzory, kolory  i zastosowanie kostki brukowej a także technologię jej układania i ostateczny wygląd - wcale im się nie dziwię...

piątek, 13 listopada 2009

witam kontrolnie. do obaczenia pokrótce zatem.

anulowano

 

meeeeeeee..!!

wtorek, 14 lipca 2009

przykro mi jak psu ale mus mi obwieścić wszem i wobec co następuje: dziś o północy internetowy brukowiec niedobra droga zawiesza działalność do odwołania.

pozostaje modlić się gdyż jak równie powszechnie wiadomo, modlitwa przenosi góry, a czem nawet samych modlących...

modlitwa

niedziela, 05 lipca 2009

zamiast wstępu [o rządzących]

"...w swoich gabinetach, siedzą w internetach

i masują waca, a świat się wywraca..."

[dr huckenbush]

"...Tampony przeterminowane siedem lat, przeciery i kaszki dla dzieci z ważnością do maja. Na takie takie produkty natknęła się wczoraj lotna brygada, która w Kauflandach szuka nieświeżych produktów. W Bydgoszczy znaleźli ich prawie trzy tysiące..."

super marketowi temu proponujemy celem uniknięcia podobnych despektów na przyszłość aby w ogóle nie zamieszczał dat przydatności na artykułach. wtedy nikt nic nie zauważy i ciemny lud to kupi. przynajmniej według kurskiego. [gazeta.pl]

"...Ortodoksyjni Żydzi, którzy pracują w szabat jako wolonatriusze w służbach ratunkowych, mogą korzystać z telefonów komórkowych. Numery muszą jednak wybierać zębami bo nie mogą używać rąk..." [gazeta.pl]

super. wyobrażamy sobie ratowniczkę udzielającą pierwszej pomocy bez pomocy rąk. krążenie powraca momentalnie. a zastrzyk zębami to prawdziwe sado-macho.

telefon

"... Rząd i Kościół dogadały się w sprawie Komisji Majątkowej. Nie ma wojny..." [gazeta.pl]

znaczy, w polandzie wszystko po staremu. kościół nadal rulez!

"...Dziadek zejdź kurwa, spierdalaj z anteny" - taka rozmowa zakłóciła widzom TVP Info nocną retransmisję konferencji Państwowej Komisji Wyborczej..." [gazeta.pl]

to medialna wersja znanej już sugestii spieprzaj dziadu. tyle kultury w tefałpe jeden było możliwe tylko za dyktatury pana farfocla. tfu, farfała. a skoro o dyktatorach pisane:

"...Zawieszony Farfał zwalnia ludzi w TVP..."

bo kompleks hitlera u pełniącego obowiązki nie mija. ani gdy go zawiesić ani nawet powiesić...

awaria

"...Na trzy i pół roku więzienia skazał niemiecki sąd barmana z Berlinia. Sąd uznał, że doprowadził on do śmierci 16-latka podając mu 45 kieliszków tequili. Barman Aytac G. założył się z 16-letnim klientem, który z nich wypije więcej wódki. Podczas gdy barman zamiast alkoholu pił głównie wodę, chłopak wypił 45 kieliszków meksykańskiej wódki po 0,02l każdy..." [za A.F.P.]

znaczy, iż małolat wychylił niecałego litra meksykańskiej gorzały używając przy tym naparstka. powinno się zamknąć obu gdyby nielat przeżył.  za głupotę i brak wyobraźni...

"...Rocznica wyborów 4 czerwca. Senat pokazał dobrą drogę..."

jest dobrze. mamy nadzieję że wkrótce pokaże też niedobrą drogę ...

nieskończoność

+ słowo na poniedziałek +

"...Papież może być beatyfikowany już w przyszłym roku. Możliwe, że potem jego relikwie odwiedzą kilka polskich miast..."

nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że po pielgrzymce będzie można zakupić niewielkie ilości relikwi ojca białego. radzimy tedy uważać na podróbki. pewna emerytka z krawędźpola zakupiła w 1984 roku szczątki ludzkie zwane dalej relikwiami świętego grzegorza. jako iż sprawa jej śmierdziała postanowiła zlecić badanie de en a z owych resztek. jakże wielka była złość wierzącej pani, kiedy okazało się ponad wszelką wątpliwość, że to szczątki gruppenfuhrera von flucka, byłego dowódcy okręgu z którego pochodziła. a ona się przez miesiąc do nich modliła prosząc o łaski...

tu bułem

dobranoc państwu.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
AntyRadio - Radio BEZ Zasad

arabis